Recenzja płyty: Susan Tedeschi, "Back to the River"
Ognista Zuzia z gitarą
Pełnokrwisty blues: i ogień, i melancholia

W przeciwieństwie do Lenki, Susan Tedeschi nie jest debiutantką. „Back to the River” jest już jej bodaj ósmą płytą. Pochodząca z Bostonu Susan to prawdziwa blueswoman. Gra na gitarze, śpiewa, komponuje, a jeszcze do tego wszystkiego jest żoną znakomitego gitarzysty Dereka Trucksa (Allman Brothers Band, Derek Trucks Band). I proszę nie myśleć, że artystka cokolwiek sobie załatwia na skróty przy pomocy mężowskich układów!

Jej muzyka to pełnokrwisty blues z właściwymi mu proporcjami ognia i melancholii. Jej pozycję potwierdzają też pojawiające się tu nazwiska. Na przykład tytułowy utwór napisał wspólnie z Tedeschi mistrz Tony Joe White. Artystka śpiewa niezwykle ekspresyjnie, chwilami przypominając to, co niegdyś robiła nieodżałowana Janis Joplin. Słuchając „Back to the River” z ulgą uświadamiamy sobie, że plastikowa papka „popularnych stacji radiowych” jeszcze nie zabiła prawdziwego grania. Ta muzyka to witamina dla naszej wrażliwości.
 

Susan Tedeschi, Back to the River, Verve Forecast 2008
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj