Recenzja płyty: Lenka, "Lenka"

Wesoła Lenka z Australii
Australijko-Amerykanka, córka czeskiego hipisa

Być może nie zajmowałbym się tu debiutanckim albumem Lenki, gdyby nie sąsiedzkie sentymenty. W końcu australijsko-amerykańska piosenkarka Lenka to córka czeskiego hipisującego emigranta nazwiskiem Křipač, który postanowił zamieszkać na antypodach. Tam też, w australijskim buszu, urodziła mu się muzykalna córka, która w dość krótkim czasie stała się nastoletnią gwiazdką teatru i telewizji. Zaczęła też grać na klawiszach i śpiewać w zespole Decoder Ring.

Z czasem jednak artystka postanowiła pracować już tylko na swój rachunek. Podjęła odważną decyzję przeprowadzki do Los Angeles i doprowadziła do wydania w USA pierwszej solowej płyty zatytułowanej, jakżeby inaczej, „Lenka”. Album oferuje odbiorcy szereg pogodnych, melodyjnych, popowych piosenek, w większości współtworzonych przez pannę Křipač. Lenka realizuje na tej płycie swoje credo, mówiące, że artystka „nie lubi przygnębionych ludzi i chce ich rozweselać”. No i dobrze. Mnie też dość rozweseliła, więc pierwsze zdanie tej notki jest nie tak bardzo prawdziwe.
 

Lenka, Lenka, Epic 2008 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj