Recenzja płyty: Osjan, Po prostu
Ekstaza i medytacja
Gdzieś między ekstazą i medytacją

Każda kolejna płyta Osjana jest wydarzeniem. Nie tylko dlatego, że wybitni muzycy nagrywają wybitne dzieła, ale dlatego przede wszystkim, że ten istniejący od prawie 38 lat zespół może być emblematycznym przykładem żywej legendy na podobnej zasadzie jak niegdyś teatr Grotowskiego. Album „Po prostu” jest ważny z innego jeszcze powodu: z jednej strony nawiązuje do poprzednich dokonań, jak choćby w zderzaniu improwizacji z niezwykłą precyzją grania, z drugiej zaś zdaje się przekraczać idiom tak zwanej muzyki świata, z którą zespół był niemal zawsze identyfikowany.

Osjan nie nawiązuje już jak dawniej do orientalnych czy bałkańskich tradycji, raczej odkrywa na nowo klimat ballady jazzowej i, co najważniejsze, w całkowicie oryginalny sposób łączy melodykę z rytmem. Jacek Ostaszewski, Wojciech Waglewski, Radek Nowakowski i harfistka Anna Sikorzak-Olek grają niby prostą, pozbawioną rozbudowanych ornamentów muzykę, liczy się jednak niezwykły nastrój zawieszony gdzieś między ekstazą i medytacją. Sprzeczne żywioły harmonizują ze sobą niczym w buddyjskiej mandali, co powoduje, że chce się tej płyty słuchać wciąż na nowo. Taki jest Osjan, po prostu Osjan.

Osjan, Po prostu, Kiton Art Records 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj