Recenzja płyty: Joe Bonamassa, The Ballad of John Henry

Joe Bonamassa - mistrz gitary znowu w akcji
Porcja bluesowo - rockowego grania

Joe Bonamassa to stały recenzobiorca tej rubryki. Zachęcałem czytelników do słuchania jego płyt już chyba czterokrotnie. Dzisiaj zachęcam po raz piąty. Oto nowa propozycja tego rewelacyjnego gitarzysty: „The Ballads of John Henry”. Są na niej w większości kompozycje samego Bonamassy, ale też znajdziemy stary numer Ike’a i Tiny Turnerów z 1971 r., jak również „Jockey Full Of Bourbon” Toma Waitsa czy coś mojego ulubieńca Tony’ego Joego White’a.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną