Recenzja płyty: Włodek Pawlik, Grand Piano

Sam na sam z fortepianem
Rozmowa z instrumentem

Włodek Pawlik jest artystą wszechstronnym i płodnym. Zaraz po ukazaniu się jego świetnej płyty „Tykocin”, będącej dokumentacją projektu zrealizowanego z udziałem orkiestry i wybitnego amerykańskiego trębacza Randy Breckera, wchodzi na rynek jego dwupłytowy album solowy. Pawlik nagrał w swojej karierze już cztery płyty solowe, forma taka stała się więc poniekąd jego specjalnością.

Jego solowe granie odsłania także gatunkową wszechstronność muzyczną – Pawlik ma formację i klasyczną, i jazzową, korzenie jego muzykowania leżą nie tylko w pianistyce typu Jarretta czy Corei, ale bardziej może nawet jeszcze w muzyce Prokofiewa, Szymanowskiego (w jednym z utworów „Grand Piano” pojawia się temat jednej z „Pieśni kurpiowskich”), czasem nawet Chopina. Ale nie brak i nawiązań do innych muzycznych podróży: amerykańskich, a nawet afrykańskich. Przede wszystkim to jednak swobodna rozmowa z instrumentem-przyjacielem, jak kiedyś wyraził się sam pianista: „odwzajemniona w muzyce samotność, która staje się pełnią przy pierwszym dotknięciu klawiatury”.

Włodek Pawlik, Grand Piano, Arms 2008 

 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj