szukaj
Recenzja płyty: U2, "No Line On The Horizon"
Co z tym U2?
Przestawili się na nieco lżejsze granie

Jeszcze zanim najnowsza płyta U2 trafiła do polskich sklepów, opinie rodzimej krytyki na jej temat podzieliły się na dwa skrajnie różne segmenty. Jedni z entuzjazmem powitali arcydzieło, drudzy uznali „No Line On The Horizon” za totalną porażkę. Świadczy to głównie o tym, że irlandzki zespół wciąż budzi wielkie emocje, a co do płyty – być może nie jest najlepsza na tle całego dorobku U2, ale nie jest też dowodem klęski.

Bono i koledzy przestawili się na nieco lżejsze granie, co jednak nie znaczy, że stali się nagle wyznawcami popowej dyskoteki. Mamy tu raczej do czynienia z powrotem do klarownego idiomu rocka z gitarowymi solówkami, głos Bono nadal jest mocny, no i dochodzą jeszcze partie chóralne, czego wcześniej w dokonaniach U2 nie było w nadmiarze. Estetyka tego albumu rozpina się między ostrą rockową energią a balladą z lekką przewagą refleksyjności, ale to bardziej plus niż minus. Sceptykom radzimy uważniej słuchać – naprawdę warto.
 

U2, No Line On The Horizon, Universal
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj