Recenzja płyty: J.J. Cale, "Roll On"

J.J. Cale, mruczek z Oklahomy
Zrelaksowane granie. A gitara - palce lizać

Z podziwem obserwuję działalność J.J. Cale’a. Facet niedawno skończył siedemdziesiąt lat, nagrywa i koncertuje od niechcenia, reprezentuje styl daleki od jakiejkolwiek obowiązującej mody, a wciąż tworzy fantastyczną muzykę bardzo wysoko cenioną przez publiczność i krytyków. Ostatnio znowu nadarzyła się okazja, by docenić Cale’a – w końcu lutego do sklepów trafiła jego najnowsza płyta zatytułowana „Roll On”.

Mamy tu tradycyjną Cale’owską mieszankę bluesa, country, jazzu i boogie, ale tym razem nagraną w bardzo oszczędny sposób, gdyż J.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną