Recenzja płyty: Chris Isaak, "Mr. Lucky"
Chris Isaak wraca w starym stylu
Muzyka pop, ale ze znakiem jakości

Choć stylistycznie odległy od Madeleine Peyroux, Chris Isaak jako muzyk postępuje dokładnie tak jak ona. Nie ogląda się na obowiązujące mody i robi swoje. A „swoje” Isaaka to sentyment do dawnych nagrań rockabilly z lat pięćdziesiątych, a także, równie niemodnych, romantycznych ballad w stylu Roya Orbisona.

Miłośnicy muzyki Chrisa I. dość długo musieli czekać na jego nową płytę. Od wydania poprzedniego, pełnowymiarowego studyjnego albumu „Always Got Tonight” minęło siedem lat, a to dla artysty może być wyrok śmierci. Nowa płyta, zatytułowana „Mr. Lucky”, będzie musiała zmierzyć się z bardzo poważną konkurencją młodszych i wciąż obecnych w mediach gwiazd i gwiazdeczek. Niemniej bardzo dobra jakość opartych na amerykańskiej tradycji piosenek artysty dobrze rokuje tej płycie. To prawda, to jest muzyka pop, ale naprawdę ze znakiem jakości.
 

Chris Isaak, Mr. Lucky, Wicked Game/Reprise 2009 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj