Recenzja płyty: Mika Urbaniak, Closer

Mika śpiewa piosenki
Pop nawet dla koneserów

Mika Urbaniak kojarzona była dotychczas z klimatami hiphopowo-jazzowymi i ze współpracą z Andrzejem Smolikiem. Po córce Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka wszyscy spodziewali się, że będzie kontynuować tradycje rodzinne w muzyce improwizowanej. Tymczasem Mika, pod okiem perkusisty Amy Winehouse Troya Millera, nagrała płytę... popową. I bardzo dobrze. Album „Closer” zawiera piosenki bezpretensjonalne, a talent młodej wokalistki i jej doświadczenie z innymi stylami sprawiają, że nawet słodkie melodyjki nabierają wybuchowej energii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną