Recenzja płyty: Neil Young, "Fork In the Road"
Neil Young nie do zdarcia
Śpiew nudny z założenia

Informacja, że Neil Young nagrał nową płytę, nikogo specjalnie nie dziwi. Mijają lata i mody, a Neil Young, w rocznicę czterdziestych urodzin jego pierwszej płyty, proponuje nam swój najnowszy album „Fork in the Road”. Owszem, są uporczywi artyści, którzy równie wytrwale i długo proponują publiczności swoje dzieła, ale często ich jakość jest, delikatnie mówiąc, nierówna. Tymczasem Neil Young jest prawdziwym fenomenem.

Artysta ma w swojej dyskografii kilkadziesiąt pozycji, pośród których próżno szukać tytułów nieudanych czy nudnych. Owszem, przeciwnicy Younga powiedzą, że jego śpiew jest nudny z założenia, gitara zawsze brudna, a styl niezmienny. Ale właśnie o to chodzi! Tematycznie, jeśli to kogoś interesuje, „Fork In the Road” jest płytą poświęconą samochodom i motoryzacji. W tytułowej piosence Young śpiewa ironicznie „Got a pot belly, it’s not too big, gets in my way when I’m driving my rig” (Mam wystający brzuch, nie bardzo duży, trochę mi przeszkadza w moim wozie w podróży). A muzyka i gitara – sama radość.
 

Neil Young, Fork In the Road, Warner 2009
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj