Recenzja płyty: The Brew, "The Joker Brew"

The Brew przypominają dawne, dobre czasy
Kiedyś Polska była w Europie tylko na niby.
Kiedyś Polska była w Europie tylko na niby. Dotyczy to również sfery muzyki rozrywkowej. Dawkowane ostrożnie występy importowanych i niepewnych ideologicznie (imperialiści!) zachodnich wykonawców były dla fanów świętem dużo ważniejszym niż 1 maja czy 22 lipca. Dzisiaj na szczęście jest zupełnie inaczej. Znaleźliśmy się na europejskiej mapie już nie tylko formalnie, ale i praktycznie. Dotyczy to również sfery muzyki rozrywkowej. Pojawiają się u nas artyści, o których obecności niewtajemniczeni dowiadują się często po fakcie i trochę przypadkiem. Niestety, ostatnio takim niewtajemniczonym byłem i ja, gdyż dopiero niedawno przeczytałem, że bardzo dobra młoda brytyjska grupa The Brew zdążyła już w Polsce wystąpić, i to nie raz. Składające się z nastoletniego gitarzysty Jasona Barwicka, perkusisty Kurtisa Smitha (syna) i basisty Tima Smitha (ojciec!) trio, przypomina nam czasy Cream, Zeppelinów czy Hendrixa. Ich bluesowo-rockowe granie, jak napisał jeden z recenzentów, „przywraca wiarę w brytyjskiego rocka”. Podobno na koncertach grają sporo coverów klasycznych kawałków sprzed czterdziestu paru lat, ale na płytach prezentują własne kompozycje. Drugie już wydawnictwo zespołu, kompakt zatytułowany „The Joker”, potwierdza wszystkie pochwalne recenzje, jakie na ich temat przeczytałem, a gra Jasona Barwicka musi wzbudzać zazdrość wielu rutynowanych gitarzystów.

The Brew, The Joker Brew, Rock Serwis2009 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj