Recenzja płyty: Maciej Zembaty, Tadeusz Klimonda, "Wolność znaczy freedom. Piosenki o wolności"

Zembaty o wolności
Eksplozja hipisowskiej wrażliwości

Maciej Zembaty jako wokalista i autor większości tekstów i Tadeusz Klimonda jako aranżer i główny instrumentalista wydali rocznicową (na 4 czerwca) płytę o wolności. Zwykle w takich razach dusimy się od patosu, ale rzeczony album nie zawiera żadnego zadęcia i nabzdyczenia z akademii ku czci albo okolicznościowej konwencji partyjnej. To raczej eksplozja hipisowskiej wrażliwości z klimatami Cohena, Claptona czy Lou Reeda. Charakterystyczny, niedbały baryton Zembatego, który śpiewa między innymi własne wersje ballad Cohena, nie nadawałby się na wiec, ale też wolność rozumiana jest tu inaczej, niż rozumieją ją nasi zawodowi patrioci: to wolność egzystencjalna, osobista i anarchistyczna, czyli zupełna. I to jest naprawdę świetny pomysł na 20 rocznicę polskiej wolności.

Maciej Zembaty, Tadeusz Klimonda, Wolność znaczy freedom. Piosenki o wolności, Fonografika 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj