Recenzja płyty: Brenda Lee, "Brenda Lee"

Brenda Lee sprzed pół wieku
Coś dla miłośników muzycznych staroci

Francuska wytwórnia Magic Records nie ustaje w kokietowaniu zbieraczy – miłośników staroci muzycznych. Niedawno chwaliłem ją za wydany po latach na kompakcie zestaw unikatowych wczesnych nagrań Paula Anki, a tu już następny kąsek – Brenda Lee. Brenda, zanim zanurzyła się w falach muzyki country, jako nastolatka zaskakiwała znakomitymi wykonaniami dynamicznych piosenek z pogranicza rockabilly i rock and rolla. Wtedy właśnie, w latach 1956–1958, powstawały piosenki, które przypomina dzisiaj firma Magic.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną