Recenzja płyty: Łąki Łan, "Łąki Landa"

Muzyczny teatr absurdu
W muzyce mieszają wszystko

Łąki Łan to przedsięwzięcie wielce osobliwe. Na koncertach przebrani za owady wprowadzają publiczność w stan lekkiej dezorientacji. W tekstach walą śmiało ekstremalnym purnonsensem. W muzyce mieszają wszystko, co się da. Bardziej wygląda to na kabaret niż zespół muzyczny, aliści nowa płyta „Łąki Landa” pokazuje, że Łąki Łan to bynajmniej nie tylko śmiech do rozpuku, ale też mnóstwo fajnie poukładanych dźwięków i niebywałej funkowo-punkowej energii. W poprzedniej dekadzie coś podobnego robiły Kury Tymona Tymańskiego na płycie „P.O.L.O.V.I.R.U.S”, ale Łąki Łan nie stara się naśladować nawet tak dobrego wzorca, bo inspiracją i układem odniesienia jest tu nie tyle to, co dawniej się w muzyce zdarzyło, ile to, co dzieje się teraz. Międzygatunkowe napięcia generują całkiem nową jakość i za to wielkie brawa.

Łąki Łan, Łąki Landa, EMI 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj