Recenzja płyty: The Tractors, "Trade Union"

Jeszcze raz korzenie
Utwory robią wrażenie, jakby były nagrane w pośpiechu i bez zbytniej pieczołowitości.

Na nową płytę zdobył się, wydawałoby się nieistniejący już zespół The Tractors. Ci mistrzowie country-rocka wstrzymali działalność fonograficzną po wydaniu płyty „Fast Girl” w 2001 r. (nie liczę tu okolicznościowych edycji bożonarodzeniowych). Główny Traktor, Steve Ripley, potwierdził swoją niezależność za pomocą solowego albumu, który ukazał się na rynku rok później. Aż tu nagle, abrakadabra! Traktory znowu nagrywają, choć dokładnie nie wiadomo, kto naprawdę jest pełnoprawnym członkiem zespołu, bo dołączona do płyty lista nazwisk muzyków jest bardzo długa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną