szukaj
Recenzja płyty: Nina Simone, At The Village Gate
Protest Jazz
Trzecia płyta Kolekcji Jazzowej 'Polityki' to album 'Nina Simone At The Village Gate' rejestracja legendarnego koncertu legendarnej artystki.

Koncert odbył się jesienią 1961 r. w klubie Village Gate na nowojorskiej Greenwich Village, słynnej dzielnicy artystów. Nina Simone jest tu nowym odkryciem scenicznym. Ma 28 lat, a za sobą cztery wydane płyty, no i wszyscy znają jej wykonanie „I Loves You, Porgy”, ballady George’a Gershwina. Singel z tą piosenką rozszedł się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy i otworzył artystce drogę do wielkiej kariery. Ale publiczność The Gate to coś zupełnie innego niż masowe audytorium, które jeszcze kilka lat wcześniej słuchało swingowych przebojów orkiestry Glenna Millera albo piosenek Nat King Cole’a. Jest też inna niż tłumy młodych fanów gwiazd rock’n’rolla – Jerry’ego Lee Lewisa, Chucka Berry’ego czy Elvisa Presleya. W The Gate panuje atmosfera bliska artystycznym piwnicom Paryża i masowy poklask wcale nie musi oznaczać, że i tu zyskuje się aplauz.

W Village Gate słucha się jazzu i – dużo rzadziej – bluesa. Uznanie mają tu tacy artyści, jak pionier bebopu Dizzy Gillespie, najmodniejszy saksofonista hardbopowy John Coltrane, występowała tu wielka Billy Holiday i miała swój debiut estradowy Aretha Franklin, świetnie zapowiadająca się wokalistka soulowa. Nina Simone wie, że ten występ może być bardzo istotnym potwierdzeniem jej już zdobytej pozycji, bo jeśli znajdzie uznanie w The Gate, poważnie będą ją traktować wszyscy: fani, koledzy i koleżanki z branży i krytycy. Ten klub jest bowiem magicznym miejscem kulturowych rebeliantów tudzież zbuntowanych, a jednocześnie wpływowych intelektualistów. Przesiadują tu przybyli z San Francisco bitnicy, w tym poeta Allen Ginsberg i autor bitnikowskiej biblii, czyli powieści „On The Road”, wyrafinowany koneser jazzu Jack Keruac. Są też ostro lewicowi admiratorzy i twórcy muzyki folk. I Nina Simone odnosi tu wielki sukces.

Płyta „Nina Simone At The Village Gate” to rzeczywiście zapis tamtego sukcesu (słychać frenetyczne oklaski), ale jednocześnie jest to bodaj najlepszy album z wczesnego okresu twórczości artystki, która potrafiła być znakomitą wokalistką i pianistką jazzową, świetnie czuła się w klimacie soulu (nazywano ją najwyższą kapłanką soulu) i potrafiła zdobyć serca młodych zbuntowanych Amerykanów jako odtwórczyni pieśni protestu (na płycie mamy kanoniczne wykonanie jednego z najważniejszych i najstarszych protest songów „The House Of The Rising Sun”). W gruncie rzeczy omawiany album jest pierwszą płytą Simone, która odkrywa jej niemal wszystkie muzyczne fascynacje, wszystkie elementy muzycznej wrażliwości i w pełni odzwierciedla jej wokalny i pianistyczny talent. Jest to możliwe, ponieważ płyta (tak samo, co oczywiste, jak koncert) ma charakter wielostylowy, obejmuje przecież tak różne rzeczy jak swingującą piosenką „Just In Time”, folkowy „House Of The Rising Sun”, afrykańską tradycyjną melodię „Zungo” czy religijną pieśń, zaliczaną do nurtu negro spirituals – „If He Changed My Name”. Niewątpliwie to jest klasyka, tyle że taka, która i dziś zadowolić może zarówno kilkudziesięcioletniego konesera jazzu, jak i całkiem młodych fanów ambitnej piosenki popularnej.

 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj