Recenzja płyty: Duke Robillard, "Stomp! The Blues Tonight"
Duke Robillard i jego bajeczna gitara (i nie tylko)
Utwory na płycie porywają do tańca.

Sprawa wygląda lekko podejrzanie. Wiele wskazuje na to, że starszy kolega Ronniego Earla, gitarzysta Duke Robillard (ten, którego Earl zastąpił w Roomful of Blues), w żaden sposób nie chciał dać się koledze zdystansować i swoją nową płytę nagrał dla tej samej wytwórni i wydał dokładnie (!) tego samego dnia. Może zresztą nie ma w tym żadnego spisku, tylko polityka firmy Stony Plain. W każdym razie oszczędni miłośnicy bluesa mają poważny kłopot, gdyż na pewno trzeba mieć obydwie płyty.

Albumy idealnie się uzupełniają. Ronnie Earl jest łagodniejszy i refleksyjny, podczas gdy Robillard stawia na żywsze rytmy, proponując jump bluesa, R&B i prawie rock and rolla. Utwory na płycie wręcz porywają do tańca, a mocne, klasyczne brzmienie potęgują dźwięki sekcji instrumentów dętych. Sam Robillard nie boi się mikrofonu i, wspomagany przez panią Sunny Crownover, daje sobie zupełnie dobrze radę jako wokalista. Nie znaczy to oczywiście, że zapomina o swoim gitarowym graniu, które jest, jak zwykle, najwyższej próby. Fantastyczna zabawowa muzyka dla tych, których interesuje nie tylko podrygiwanie, ale i słuchanie.

Duke Robillard, Stomp! The Blues Tonight, Stony Plain 2009  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj