szukaj
Recenzja płyty: Ronnie Earl, "Living in the Light"
Ronnie Earl i jego bajeczna gitara
Wspaniale kołyszący dźwięk gitary.

Wśród miłośników bluesowej gitary jedną z najważniejszych postaci jest niewątpliwie urodzony w Queens w Nowym Jorku Ronald Horvath, znany powszechnie jako Ronnie Earl. W wieku dwudziestu sześciu lat dostąpił zaszczytu zastąpienia Duke’a Robillarda w legendarnej grupie Roomful of Blues. Równolegle z działalnością w zespole, w 1983 r. rozpoczął nagrywanie płyt solowych, by kilka lat później ostatecznie uniezależnić się i pracować już całkowicie na własny rachunek. Pracuje tak po dziś dzień, a jego najnowszym dziełem jest wydana w czerwcu br. płyta „Living in the Light”. Znajdziemy tu dwanaście tytułów, w większości autorstwa Earla.

Sam Earl w każdym z nich zapewnia słuchaczowi wspaniale kołyszący dźwięk gitary, ale, w przeciwieństwie do innych mistrzów bluesa, nie ma ochoty na śpiew. Pomagają mu w kilku utworach znakomici koledzy – Dave Keller i niedawno podziwiany w Polsce Kim Wilson z zespołu Fabulous Thunderbirds. Wilson nie tylko śpiewa, ale też pięknie gra na harmonijce. Jednak mimo obecności świetnych wokalistów, wspaniałe brzmienie gitary Earla ani na chwilę nie schodzi na dalszy plan. Utwory są długie, nie brak nawet dziewięciominutowych, ale daję słowo, że nic nie trwa nawet o sekundę za długo. Tego leciutko podszytego jazzem bluesa należy słuchać w skupieniu i bez pośpiechu.

Ronnie Earl, Living in the Light, Stony Plain 2009 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj