Recenzja płyty: Radio Moscow, Brain Cycles
Radio Moscow znowu nadaje, i to jak!
Fantastyczny hałas

W 2007 r. wypowiedziałem się w tym miejscu bardzo pozytywnie o pochodzącej ze stanu Iowa amerykańskiej orkiestrze Radio Moscow. Poza przewrotną nazwą odpowiadały mi w twórczości grupy wyraźnie anachroniczne pomysły, nawiązujące do czasów, kiedy w rocku panowały psychodeliczne nastroje i swoje zakręcone płyty tworzyli Hendrix, Cream czy Blue Cheer. Trzej młodzieńcy (a właściwie dwaj, a właściwie przede wszystkim jeden – założyciel grupy Parker Griggs) hałasują tak fantastycznie, jakby pobierali lekcje od mistrzów aktywnych na przełomie lat 60. i 70.

Dodatkowo, specjalną inskrypcją na płycie zachęcają do słuchania swojej muzyki BARDZO GŁOŚNO. I to jest bardzo dobra rada. Przyznam, że niektóre utwory w pełni doceniłem dopiero po porządnym rozkręceniu sprzętu. Ale grzejących jak dawniej wzmacniaczy Marshalla i walącego w bębny Griggsa nie można słuchać jak windowego muzyka. I chociaż można tej płycie zarzucić, że wszystko to już było, to wiem, że jest wielu fanów rocka, zdecydowanie preferujących nawiązywanie do tego, co było, bo wiele z tego, co jest, mogłoby w ogóle nie być.

Radio Moscow, Brain Cycles, Alive 2009 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj