Recenzja płyty: Sonny Rollins, Ballads

Niespokojny duch
Jeden z ostatnich żyjących przedstawicieli wielkiej epoki lat 50. i 60. wciąż podbija świat

Jeden z ostatnich żyjących przedstawicieli wielkiej epoki lat 50. i 60. wciąż podbija świat na kolejnych trasach. Pięć lat temu w warszawskiej Sali Kongresowej mieliśmy możność (nie po raz pierwszy zresztą) podziwiać na żywo charakterystyczny, z lekka ochrypły dźwięk jego saksofonu tenorowego i niepowtarzalny styl ekspresji. Choć dziś gra kompozycje o wiele bardziej lekkie, łatwe i przyjemne, i w nich zdarzają się fragmenty jakby nawiązujące do o wiele ambitniejszych dzieł z dawnych lat, gdy grywał z Modern Jazz Quartet, potem z Milesem Davisem, Johnem Coltrane’em czy Artem Blakeyem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną