Recenzja płyty: Sonny Rollins, Ballads
Niespokojny duch
Jeden z ostatnich żyjących przedstawicieli wielkiej epoki lat 50. i 60. wciąż podbija świat

Jeden z ostatnich żyjących przedstawicieli wielkiej epoki lat 50. i 60. wciąż podbija świat na kolejnych trasach. Pięć lat temu w warszawskiej Sali Kongresowej mieliśmy możność (nie po raz pierwszy zresztą) podziwiać na żywo charakterystyczny, z lekka ochrypły dźwięk jego saksofonu tenorowego i niepowtarzalny styl ekspresji. Choć dziś gra kompozycje o wiele bardziej lekkie, łatwe i przyjemne, i w nich zdarzają się fragmenty jakby nawiązujące do o wiele ambitniejszych dzieł z dawnych lat, gdy grywał z Modern Jazz Quartet, potem z Milesem Davisem, Johnem Coltrane’em czy Artem Blakeyem. Po drodze zaliczył niedługi na szczęście epizod kolizji z prawem i nałogu narkotykowego; jest wspaniałym przykładem tego, że możliwe jest skuteczne uwolnienie się od tych problemów raz na zawsze. Niespokojny duch, nie unikał także politycznych przesłań w swojej muzyce (płyta „The Freedom Suite” z 1958 r.); miał też kilka przerw w karierze, gdy usuwał się w samotne bycie ze sobą, medytował, przewartościowywał życie. Dziś jest szczęśliwym buddystą i chętnie opowiada o swoich przemyśleniach, także na temat muzyki.

Płyta zawiera ballady jazzowe – nagrania dokonane w latach 50., chyba najlepszych w karierze Rollinsa; głównie w 1956 i 1957 r. Oparte są na tematach i standardach pochodzących z bardzo różnych światów. Na początek „I Can’t Get Started” z musicalu „Ziegfeld Follies” z 1936 r. Vernona Duke’a i Gershwina, nagranym w listopadzie 1957 r. z kontrabasistą Wilburem Ware’em i perkusistą Elvinem Jonesem. Później dwa nagrania z kwietnia 1957 r.: „Poor Butterfly” z cytatem z II aktu słynnej opery Pucciniego, w kwintecie z wielkimi postaciami hard bopu: J.J. Johnsonem (puzon), Horace’em Silverem (fortepian), Paulem Chambersem (kontrabas) i Artem Blakeyem (perkusja), oraz „Reflections” w tym samym składzie oprócz fortepianu, na którym gra sam Thelonious Monk. Później ballada „Namely You” z Wyntonem Kelly (fortepian), Dougiem Watkinsem (kontrabas) i Phillym Joem Jonesem (perkusja), dwa inne utwory – słodki i rozmarzony „How Are Things in Glocca Morra” i hardbopowy „Decision” samego Rollinsa (w tym składzie wyróżnia się trębacz Donald Byrd), wreszcie znany standard „Softly As In a Morning Sunrise”.

W sumie – po prostu wspaniały jazz.

Sonny Rollins, Ballads 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj