Recenzja płyty: George Thorogood and the Destroyers, "The Dirty Dozen"

„Parszywa dwunastka” Thorogooda
Dynamiczny blues-rock

Aż dziw, że nazwisko George’a Thorogooda dopiero teraz pojawia się w tym miejscu. Lubię i zbieram jego płyty od ponad trzydziestu lat. A jest co zbierać, bo ten amerykański bluesman ma ich na koncie, nie licząc kompilacji, ze dwadzieścia. Z pewnością znajdą się złośliwi, którzy powiedzą, że nie trzeba mieć aż tylu płyt GT, ponieważ od dawna gra i śpiewa tak samo. To prawda, ale atmosfera tego nieskomplikowanego, dynamicznego blues-rocka, eksponowana gitara slide George’a i jego wolny od finezyjnych zawijasów wokal robiły i wciąż robią na mnie wrażenie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną