Recenzja płyty: Jimmy Smith, "Back at the Chicken Shack"

Hammond, instrument bluesa
Przedostatnia płyta naszego jazzowego cyklu

Na przedostatniej płycie naszego cyklu obecni są muzycy, których wcześniej przedstawialiśmy: gitarzysta Kenny Burrell oraz saksofonista tenorowy Stanley Turrentine (grał na płycie Burrella), ale liderem jest zmarły w 2005 r. Jimmy Smith, wirtuoz gry na organach Hammonda. Dzięki niemu brzmienie tego instrumentu kojarzy się nierozerwalnie z soul jazzem – kierunkiem wywodzącym się z hard bopu, ale z silniejszym naciskiem na korzenie bluesowe. Artysta urodził się w Norristown w Pensylwanii; grę na klawiszach wyssał, można powiedzieć, z mlekiem matki: oboje rodzice byli pianistami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną