Rozmowa z Wojciechem Smarzowskim
Na weselach nie tańczę

ZDZISŁAW PIETRASIK: - Czy reżyser nagradzany, tak jak pan ostatnio, dostaje dużo propozycji?

WOJCIECH SMARZOWSKI: - Sporo, przyznaję. Poszło po orderach. Rzadko jednak są to propozycje sensowne. Mógłbym na przykład w miarę szybko wyreżyserować komedię romantyczną na bazie jakiegoś badziewiastego scenariusza. Na szczęście dzięki nagrodom jestem w komfortowej sytuacji materialnej: nie muszę gimnastykować się dla pieniędzy. Pracuję spokojnie nad własnymi projektami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną