L.U.C. dla "Polityki"
Smagając się po plecach jelitami śledzia
"Możemy być dumni ze swojej historii bez nacjonalizmu i świętowania narodowych klęsk" - mówi laureat Paszportu „Polityki” w kategorii muzyka popularna.
Tadeusz Późniak/Polityka

Mirosław Pęczak: – Trudno zrozumieć Polskę?

Łukasz Rostkowski: – Niczym w reklamie jogurtu można by się pokusić o stwierdzenie, że to takie proste. Ale w tym samym momencie, dokładnie jak w telewizyjnej reklamie, wyskakuje nam z szafy średniowieczny dworzanin, który z surdutu wyciąga trąbkę. Dmucha w nią, a z niej wyjeżdża patyk, na którym rozwija się szmatka z napisem „Ale czy na pewno poprawnie ją zrozumiałeś?”. Okazuje się bowiem, że rządzą nami procedury i zachowania skomplikowane jak cała powyższa etiuda dworzanina. Przy pewnej wiedzy można jednak chyba ten kraj zrozumieć – a przede wszystkim być wobec niego bardziej wyrozumiałym, co było jednym z głównych celów projektu.

Często powtarza pan, że „39/89. Zrozumieć Polskę” nie jest pomysłem koniunkturalnym. Czym w takim razie różni się ideowo od np. składanki „Gajcy”, płyt De Press czy Mateusza Pospieszalskiego?

„39/89” różni się od wymienionych płyt przede wszystkim tym, że zrobiłem to na przekór bardzo wielu okolicznościom, a nie dla okoliczności. Oczywiście, przy okazji, trochę niczym hawajski surfer, popłynąłem także na fali rocznic. Jednak rocznica była ostatnią z wielu przyczyn tego projektu. Główną był konceptualny cel: zrobić musical dokumentalny.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną