Dominika Knapik: Zakładam dres i tańczę
Ktoś był kiedyś bardzo zdziwiony, że w tańcu współczesnym tańczy się na bosaka i że ma się brudne stopy...

Czym jest dla ciebie nominacja do Paszportów POLITYKI?
Niespodzianką! Ale ktoś mi to już przepowiedział. Więc to taka niespodzianka, ale wywołana już rozmową. Ktoś mi powiedział: no ale z pewnością będziesz miała nominację w tym roku! Zaskoczona zapytałam, w jakiej kategorii. „Podobno powstanie nowa kategoria – taniec!”. Nic mi nie wiadomo, żeby taka powstała…

.
AŻ/Polityka

.

Jak byś scharakteryzowała to, czym się zajmujesz?
Ubieram na siebie dresik i buty – albo występuję na bosaka – i od 10 rano pracuję. Moja sztuka to moja praca.

Kim są twoi odbiorcy?
To środowisko, w którym tworzę. Ale otwarta jestem też na spotkania z widzami. Moi odbiorcy to generalnie ludzie, których interesuje to, co robię.

Z jaką najbardziej zaskakującą reakcją na to, co robisz, spotkałaś się dotychczas?
Ktoś był kiedyś bardzo zdziwiony, że w tańcu współczesnym tańczy się na bosaka i że ma się brudne stopy. Wyraził to ten człowiek w bardzo wulgarny sposób… A tak serio – nikt się na mnie jakoś szczególnie chyba nie obraził.

A jak oceniasz reakcje na spektakl „Śmierć i dziewczyna”?
To, co zaproponowali Ewelina Marciniak z Łukaszem Wojtyską, to rzecz bardzo przemyślana. Pornografia nie jest głównym tematem tego spektaklu i żałowałabym bardzo, gdyby tak się stało – dziwię się, że to poszło w takim kierunku. Wykonaliśmy przecież wielką pracę. Ten spektakl jest bardzo muzyczny. Na scenie są trzy fortepiany, utwory są wykonywane na żywo, język Elfriede Jelinek świetnie w tym wybrzmiewa. Sceny odgrywane przez aktorów porno to tylko jeden z elementów spektaklu. Niepotrzebnie się tę sprawę nakręca. Dla mnie jako dla choreografa to temat absolutnie poboczny. Interesuje mnie przede wszystkim ciało – ciało aktora profesjonalnego, ciało aktora amatora, ciało aktora porno, ciała muzyków, ciała różnych innych osób, które biorą udział w tym przedsięwzięciu.

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z tańcem, z teatrem?
Z tańcem bardzo wcześnie. Miałam 9 lat, gdy poszłam do studia baletowego Opery Krakowskiej. Potem studiowałam w szkole teatralnej. Choreografem zaczęłam być w okolicach 2007 roku. Zrobiłam wtedy solo w Starym Browarze, to był mój debiut choreograficzny. Wtedy też zaczęłam pracować w teatrze dramatycznym. Z choreografią zaczęło się nawet nieco wcześniej, bo już w studiu baletowym. Gdy trzeba było zebrać ludzi do kupy i zrobić coś zabawnego – wchodziłam w to.

Twój najważniejszy projekt?
Każdy jest najważniejszy, gdy go zaczynam. I zawsze wydaje mi się, że kompletnie nie dam rady go zrobić. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że czemuś podołam, a potem to się dzieje i to się staje supernajważniejsze.

Nad czym teraz pracujesz?
Na razie pokazujemy „Śmierć i dziewczynę” w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

.
AŻ/Polityka

.

Masz jakieś artystyczne marzenia?
Całe mnóstwo. W zeszłym roku w ramach mojego kolektywu Harakiri Farmers robiłam spektakl taneczny inspirowany życiem Leni Riefenstahl. Razem z Eweliną Marciniak będziemy tę pracę kontynuować w Teatrze Śląskim w Katowicach. Będę miała okazję zmierzyć się z tą postacią – bo będę robić choreografię i grać tę rolę. Wielkim marzeniem artystycznym jest dla mnie poza tym to, żeby znaleźć więcej czasu na podróżowanie.

Najtrudniejsza rola?
Zabrzmię monotonnie, ale każda. Za każdym razem chce się coś zrobić inaczej, a i tak robi się podobnie. To wynika ze środka, nie przeskoczy się swojego organizmu.

Zobacz, za co nominowaliśmy Dominikę Knapik »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj