Andrzej Muszyński: Piszę dla moich kumpli
Przez długi czas nie pokazywałem swoich tekstów ich nikomu. Pisać to była dla mnie wielka pasja i frajda.

Czym jest dla ciebie nominacja do Paszportów POLITYKI?
Ogromnym zaskoczeniem.

.
AŻ/Polityka

.

A czym jest dla ciebie literatura?
Wielkim świętem. Jestem trochę pisarzem amatorem, bo robię to po godzinach, chyba trochę dla siebie. To dla mnie największa pasja.

Kim są twoi czytelnicy?
Mam wrażenie, że to moi kumple, bliscy znajomi. Kiedy piszę książki, myślę właśnie o nich. Najbliżsi znajomi już od dawna namawiają mnie na to, żebym napisał wreszcie książkę w taki sposób, w jaki opowiadam historie przy stole. Czuję za tym tęsknotę i mam nawet na to smak – zobaczymy. Myślę, że tak właśnie będzie wyglądała moja następna książka.

Z jaką najbardziej zaskakującą reakcją się spotkałeś?
Najbardziej zaskoczyły mnie reakcje na „Podkrzywdzie”. Absolutnie się tego nie spodziewałem. Wydawało mi się, że to książka tak osobna, że nikt nie zechce jej przeczytać…

O czym jest „Podkrzywdzie”?
Jest książką o próbie nawiązania bliskiego kontaktu ze światem poprzez przyrodę, naturę. Próbą opisania szczerego zachwytu nad światem. Czyli raczej afirmacją, a nie negacją.

Kiedy zacząłeś pisać?
Pierwsze amatorskie próby podejmowałem we wczesnej młodości, jak to zwykle bywa. Ale takim motorem dla mojego pisarstwa były wyjazdy, pierwsze podróże gdzieś daleko, gdzie zobaczyłem wielką przestrzeń, wielką głuszę, którą chciałem opisać. Teraz tak nie jest. Dobrze, jeśli są podróże, jeśli ich nie ma – to też dobrze.

Kto był pierwszym czytelnikiem twoich tekstów?
Przez długi czas nie pokazywałem ich nikomu. Pisać to była dla mnie wielka pasja i frajda, robiłem to dla siebie, z początku w ogóle nie myślałem o czytelnikach i odbiorcach. Pierwszymi recenzentami okazały się pisma literackie.

Którą ze swoich książek uważasz za najważniejszą?
Mam wrażenie, że tę ostatnią. Miałem takie poczucie, kiedy nad nią pracowałem – może to dlatego, że jest najbardziej intymna, może dlatego, że próbowałem opisać rozpad świata, którego byłem świadkiem. Obserwowałem, jak rozpada się polska wieś, jak pojawia się nowa kultura, nie oferując zbyt wiele. Nie potrafiłem znaleźć dla tego innego języka niż ten zanurzony w mitach, w prowincji.

Pracujesz nad czymś w tej chwili?
Mam chwilę przerwy, ale w najbliższym czasie planuję przysiąść do kolejnej książki. Chciałbym napisać o powrotach z Anglii, o robocie, o jej braku, o etosie pracy. Narysować taką szeroką panoramę współczesnej Polski, pokazać, jak ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać, że są między nimi indolencje komunikacyjne. Myślę, że kolejna książka będzie się nazywać „Fajrant”.

.
AŻ/Polityka

.

Co na ogół czytasz?
Wielu pisarzy. Samą prozą zafascynowałem się późno, pod koniec liceum. Pierwsze kawałki, które czytałem, to były książki Stanisława Czycza. Tak się składa, że Czycz mieszka teraz niedaleko mnie. Mam wrażenie, że to jeden z niewielu pisarzy, którym udało się być tak blisko rzeczywistości. Inaczej pisać nie ma chyba sensu.

Zobacz, za co nominowaliśmy Andrzeja Muszyńskiego »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj