Rozmowa z Jarosławem Modzelewskim
Raz wygrywam ja, raz obraz

Gdy pytam malarzy o początki, zwykle słyszę, że zaczynali niemal od kołyski, a w przedszkolu już na pewno wiedzieli, że zostaną artystami.

Malowałem, jak każde chyba dziecko, z dużą przyjemnością. Kopiowałem na przykład konie ze znaczków pocztowych i wszystkim się to bardzo podobało. Ale nie wyrastałem z tymi uzdolnieniami ponad przeciętność. W rodzinie nie było tradycji artystycznych, szykowano mnie raczej do dziedzin technicznych. Poszedłem więc do technikum elektronicznego, gdzie uczyłem się całkiem nieźle.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną