szukaj
Dyrygentka Marzena Diakun o swojej drodze do najlepszych filharmonii
Język gestów i śpiewu
Rozmowa z Marzeną Diakun, dyrygentką, laureatką Paszportu POLITYKI w kategorii Muzyka poważna.
Marzena Diakun
Łukasz Rajchert

Marzena Diakun

Marzena Diakun: – Czy mogłabym ja rozpocząć tę rozmowę?

Dorota Szwarcman: – Prawo dyrygentki.
Jestem już po lekturze interesujących wywiadów z tegorocznymi laureatami Paszportów i stwierdziłam, że jest między nami istotna różnica. Ich twórczość jest głęboko zakorzeniona w otaczającej nas rzeczywistości, jest próbą dialogu z problemami dzisiejszego świata. Dotyka najgłębszych doznań, na jakie narażeni jesteśmy tu i teraz. Ja muszę próbować odciąć się od tego. Do pracy nad dziełem muzycznym potrzebny mi jest spokój ducha i skupienie oraz kontakt z pięknem. To ostatnio dała mi Francja. Nawiasem mówiąc, odwrotnie niż Anna Smolar, która wychowała się w Paryżu, ale przeprowadziła do Polski, ja chciałam właśnie w Paryżu zamieszkać – i to się udało.

Dobrze się pani tam czuje?
Bardzo lubię to miasto, cenię w nim szczególnie możliwość łatwego dotarcia do piękna sztuk plastycznych. Nawiązałam dobry kontakt ze znakomitymi artystami, z którymi prowadziliśmy niekończące się rozmowy na temat oddziaływania sztuki i jej roli, a co za tym idzie naszej roli. Umożliwiło mi to wskoczenie na inny poziom dyskursu również o muzyce. Ale trzeba przyznać, że nie od razu dopuszczono mnie do tych środowisk – we Francji trzeba się wykazać, by zostać zaakceptowanym.

Pani się wykazała: przez dwa sezony była pani asystentką Orchestre Philharmonique de Radio France.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj