Norman Leto o swoich artystycznych inspiracjach

Mniej kanciasty mózg
Rozmowa z Normanem Leto, laureatem Paszportu POLITYKI w dziedzinie Sztuk wizualnych, o byciu samoukiem, nerdem w sztuce i przyjaźni ze Zdzisławem Beksińskim.
Norman Leto
Leszek Zych/Polityka

Norman Leto

Piotr Sarzyński: – Jak właściwie mam się do pana zwracać: Łukaszu czy Normanie?
Norman Leto: – W rodzinnej Bochni ludzie zazwyczaj mówią do mnie Łukasz, podobnie jak i moja mama. W dowodzie osobistym też pozostałem Łukaszem, ale już żona i teściowa oraz znajomi mówią Norman. Może więc Norman.

Jak to się stało, że sięgnął pan po pseudonim? Łukasz Banach – brzmi dobrze.
Gdy pisałem książkę „Sailor”, mieszkałem w Krakowie, dzieląc mieszkanie z dwójką znajomych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj