Rozmowa z Arturem Rucińskim
'Kocham scenę, tam się dopiero uspokajam'.

 

Dorota Szwarcman: – Przyszedł pan do opery ze świata muzycznego, ale trochę innego...

Artur Ruciński: – Jeszcze 14–15 lat temu nie myślałem, że będę śpiewakiem operowym. Jako dziecko miałem czysty, silny głos i śpiewałem przed znajomymi.

Moi rodzice pracowali w Zespole Pieśni i Tańca Mazowsze. Naukę muzyki zacząłem od skrzypiec; po trzech latach przeniosłem się do szkoły baletowej, ale tylko na półtora roku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną