Rozmowa z Piotrem Trzaskalskim
Kino moralnego spokoju

Gra pan jeszcze na gitarze?

Teraz już bardzo rzadko. Zostawiłem gitarę u przyjaciół, już chyba z półtora roku nie miałem jej w ręku. A dawniej nie mogłem żyć bez tego instrumentu, zwłaszcza kiedy grałem w kapeli, która nazywała się Śniadanie Mistrzów, na cześć powieści Kurta Vonneguta. Lubiłem muzykę w stylu Franka Zappy, chciałem grać szybko i efektownie, miałem skłonność do improwizacji. Koledzy też chcieli się "wygrać", więc jeden utwór trwał nieraz piętnaście minut, aż do bólu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną