Rozmowa z Dominikiem Połońskim
Wiolonczela moja pani

Jak to się stało, że wybrał pan wiolonczelę?

Sam nie wiem, dlaczego tak umiłowałem ten instrument już we wczesnym dzieciństwie. Moi rodzice nie są muzykami. W rodzinie tylko mój prapradziadek ze strony ojca był klawesynistą na dworze cara. Jego rodzice po powstaniu styczniowym zostali zesłani do Rosji, do Astrachania. I tam - co ciekawe - sam Puszkin odnalazł to zdolne, dziesięcioletnie dziecko podgrywające na szpinecie. Został jego sponsorem i sprowadził na dwór do Moskwy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną