Recenzja serialu: „Marvel: The Defenders”, reż. S.J. Clarkson

Pradawne zło z korporacji
Plusem są całkiem interesująco napisani bohaterowie, Sigourney Weaver w roli najgorszej ze złych, współczesny Nowy Jork i szczypta ironii.
Netflix

W tej 8-odcinkowej produkcji czwórka superbohaterów z komiksowej stajni Marvela (każdy z nich ma też swój osobny serial w Netfliksie) łączy siły, by bronić Nowego Jorku przed siłami zła uosabianymi przez pradawną, tajną organizację Ręka (The Hand). Jessica Jones – prywatna detektyw o ponadnaturalnej sile, Daredevil (aka Matt Murdock), czyli niewidomy prawnik i mistrz sztuk walki o niebywale wyostrzonym słuchu, Luke Cage, mocarz odporny na kule i uderzenia, oraz Iron Fist (aka Danny Rand), milioner wyćwiczony we wschodnich sztukach walki i właściciel żelaznej pięści – każde z własną traumą, osobistymi rachunkami do wyrównania oraz misją do spełnienia.

Marvel: The Defenders, Netflix, od 18 sierpnia

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną