Recenzja spektaklu: "Zemsta", reż. Weronika Szczawińska

Znamy, znamy?
Młoda reżyserka postanowiła podejrzliwie przyjrzeć się wszystkim przymiotnikom, w które dzieło Fredry obrosło

Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu świętuje 45-lecie. Z tej okazji wraca do swojej pierwszej premiery – „Zemsty” Aleksandra Fredry. Perła narodowej komedii, najbardziej polska z polskich sztuk, lektura szkolna, znana każdemu. Młoda reżyserka Weronika Szczawińska postanowiła podejrzliwie przyjrzeć się wszystkim przymiotnikom, w które dzieło Fredry obrosło. W wykonaniu wałbrzyskich aktorów (którzy po raz kolejny udowadniają, że są w stanie zagrać wszystko) dawne kontuszowe konwencje grania Fredry stają się układami choreograficznymi, słynna Fredrowska średniówka – przedmiotem wykładu, „pyszność” Fredrowskich typów badana jest na przykładzie trzecioplanowej roli murarskiego majstra.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną