Recenzja spektaklu: "Taniec »Delhi«", reż. Iwan Wyrypajew
Jak nie żyć?
Większość obsady miota się od teatru psychologicznego po przedwojenny melodramat

Siedem jednoaktówek, które składają się na „Taniec »Delhi«” – zrealizowany w Teatrze Narodowym najnowszy autorski spektakl Iwana Wyrypajewa – łączy miejsce: sala szpitalna, i temat: wiadomość o śmierci bliskiej osoby. Oraz bohaterowie skupieni wokół centralnej postaci Katii (Karolina Gruszka) – tancerki, autorki tytułowego tańca „Delhi”: matka (Aleksandra Justa), ukochany (Paweł Paprocki), jego żona (Kamilla Baar), krytyczka tańca (Beata Fudalej) oraz szpitalna pielęgniarka (Agata Buzek). Śmierć najbliższych zmienia perspektywę patrzenia na własne życie. Intelektualnym koncepcjom szczęścia i nieszczęścia bohaterów, ich rozpamiętywaniu i pielęgnowaniu poczucia winy Katia przeciwstawia akceptację dla ludzkich słabości, współczucie i przebaczenie.

Siłą – przegadanego, za długiego – spektaklu Wyrypajewa jest próba uczciwego, osobistego, bez podpórek w postaci modnych teorii psychologiczno-socjologicznych, namysłu nad nurtującym wszystkich pytaniem: jak żyć, żeby w godzinie śmierci nie okazało się, że nasze życie było ułudą, serią pustych, intelektualnych koncepcji. Skupieniu na temacie służy przetrenowana już w „Lipcu” metoda gry z konwencją teatru apsychologicznego: aktorzy mają wyśpiewywać, melorecytować swoje kwestie bez odgrywania i wcielania się. Problem w tym, że z konwencją poradziła sobie tylko grająca w „Lipcu” Gruszka. Reszta obsady miota się od teatru psychologicznego po przedwojenny melodramat.

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj