Recenzja spektaklu: "Oresteia", reż. Michał Zadara

Oresteia w socrealizm wkręcona
Akcja Ajschylosowskiej „Orestei” przeniesiona w czasy pierwszego ćwierćwiecza PRL

Debiutujący w operze Michał Zadara, przenosząc akcję Ajschylosowskiej „Orestei” – oprawionej w muzykę przez Iannisa Xenakisa – w czasy pierwszego ćwierćwiecza PRL na potrzeby premiery na scenie kameralnej Opery Narodowej, uzasadnił to podobieństwem historii: nasz kraj, zniszczony po II wojnie światowej, budził się do życia ze zbrodniami w tle, podobnie jak w dziele Ajschylosa. Jednak poza tym szczegółem zbyt te historie się różnią, by tworzyć koherentną całość; połączenie dwóch światów – a właściwie trzech, uwzględniając muzykę Xenakisa, która jest absolutnym zaprzeczeniem socrealizmu – zostało dokonane na siłę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną