Recenzja spektaklu: "Madame Bovary", reż. Radosław Rychcik

W świecie histerycznego krzyku
Rychcik zderza gry formalne z XIX-wiecznym salonem

Wyreżyserowana przez Radosława Rychcika w warszawskim Teatrze Dramatycznym adaptacja „Madame Bovary” Gustawa Flauberta jest pomyślana jako klasyczne zderzenie jednostki ze społeczeństwem. Emma Bovary (Joanna Drozda) za wszelką cenę będzie walczyć o wolność (rozumianą przez nią jako możliwość przeżywania prawdziwych namiętności), a system społeczny i jego strażnicy, samce alfa (wśród nich ksiądz, któremu permanentne onanizowanie się nie przeszkadza rozprawiać o wstrzemięźliwości), będą wciskać ją w schematy, równać do bezpiecznej średniej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną