Recenzja spektaklu: "Kazimierz i Karolina", reż. Gábor Zsámbéki

Śpiewy i efekty
Z najnowszej premiery na dużej scenie Narodowego zapamiętamy głównie blackouty i zmiany dekoracji, ciągłe wnoszenie i wynoszenie barierek i płotów.
materiały prasowe

Rzecz dzieje się podczas Oktoberfestu w latach 30., w czasie Wielkiego Kryzysu. Szofer Kazimierz (grający na jednej żałobnej nucie Paweł Paprocki) właśnie stracił pracę, a wraz z nią – narzeczoną Karolinę (Wiktoria Gorodeckaja w wiecznym pędzie), która pragnie się piąć po szczeblach kariery i życia. Gotowa jest nawet zaakceptować to, że aby pójść w górę, najpierw trzeba się trochę poniżyć. Wszyscy tu chcą wykorzystać wszystkich i tylko jeden Kazimierz – idealista, próbuje ocalić czystość duszy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną