Recenzja spektaklu: "Weekend z R.", reż. Krystyna Janda

Wieczór z J.
Sztuce brak polotu, przez co spektakl ogląda się ze sporym trudem.
materiały prasowe

"Zrobiliśmy to dla naszych przyjaciół, którzy cierpią na jesienną depresję” – tłumaczyła decyzję wystawienia farsy Howdona reżyserka i odtwórczyni głównej roli Krystyna Janda. Cel szczytny, ale nie wart środków, które ma uświęcać. Tekst „Weekendu z R.” jest bowiem najzwyczajniej w świecie – nawet jak na standardy farsy – słaby. Howdon wykorzystuje najstarszy farsowy schemat świata: niewierna żona i zdradzający mąż, ich kochankowie i kochanki w jednym domu plus obowiązkowe piętrowe qui pro quo, dorzucając garść stereotypów narodowych (gorący włoski kochanek) i seksualnych (przerysowana figura geja – dekoratora wnętrz).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną