Recenzja spektaklu: "Bóg mordu", reż. Izabella Cywińska

Zbyt spokojny wieczór
Artur Barciś i Krzysztof Tyniec robią wszystko, by tylko nie zakłócić widzom miłego, bezrefleksyjnego wieczoru z aktorami znanymi z TV.
Bóg mordu i Artur Barciś
Marcin Węgrzyn/Archiwum prywatne

Bóg mordu i Artur Barciś

Tajemnicą powodzenia sztuk francuskiej autorki (granych zarówno w największych teatrach Europy, z berlińską Schaubühne na czele, jak i na scenach bulwarowych, z West Endem i Broadwayem; wkrótce „Boga mordu” sfilmuje Roman Polański) jest to, że pod powłoczką farsy i komedii kryją lustro odbijające stan świadomości zachodniej klasy średniej. W „Bogu mordu” dwa małżeństwa z klasy średniej spotykają się w salonie jednego z nich, by w kulturalny i satysfakcjonujący obie strony sposób odnieść się do bójki ich 11-letnich synów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną