Recenzja spektaklu: "Kopciuszek", reż. Wendy Ellis Somes

Klasyczny „Kopciuszek”
Potrzebne są i takie spektakle, zwłaszcza dla dzieci: żeby bajka była po prostu tradycyjną bajką.
Tańczenie Kopciuszka
Jan Rolke/Forum

Tańczenie Kopciuszka

Owszem, to jest muzeum, ale ile w nim wdzięku! Choreografia „Kopciuszka” Siergieja Prokofiewa autorstwa Fredericka Ashtona (zwanego ojcem angielskiego baletu) liczy sobie ponad 60 lat; jej premiera miała miejsce trzy lata po rosyjskim prawykonaniu. Realizacja pokazana przez Polski Balet Narodowy na scenie Opery Narodowej jest powtórzeniem wersji z 2003 r., wystawionej przez brytyjski Royal Ballet pod okiem artystycznej spadkobierczyni Ashtona, Wendy Ellis Somes; nową scenografię opracował Toer van Schayk. Gdy dziesięć lat wcześniej wystawił ją amsterdamski Het Nationale Ballet, rolę jednej z sióstr Kopciuszka tańczył obecny szef naszego baletu Krzysztof Pastor, podobnie jak sam Ashton, który także tę rolę wykonywał osobiście. Obie złe siostry grają tu mężczyźni, co nawiązuje do angielskiej tradycji pantomimy i wprowadza element groteski.

W warszawskim spektaklu można podziwiać, jakie nasz balet zrobił ostatnio postępy; w obsadzie, którą widziałam, uwagę zwracają zwłaszcza Maria Żuk jako delikatny, pełen wdzięku Kopciuszek, Dominika Krysztoforska w roli Wróżki Chrzestnej i Błazen-mistrz ceremonii (Maksim Wojtiul).

Kopciuszek, Siergiej Prokofiew, choreografia: sir Frederick Ashton, reżyseria Wendy Ellis Somes, Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj