Recenzja opery: „Trojanie”, reż. Carlus Padrissa

Trojański wirus komputerowy
Dużo tu, za pomocą scenografii, kostiumów i projekcji, nawiązań do „Gwiezdnych wojen” i innych filmów SF.
Próba „Trojan” . W centrum Anna Lubańska (Dydona).
Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta

Próba „Trojan” . W centrum Anna Lubańska (Dydona).

Pięć godzin trwające (cztery godziny muzyki, dwie przerwy) dzieło Hectora Berlioza „Trojanie” doczekało się w Operze Narodowej polskiego prawykonania dzięki koprodukcji z operą w Walencji i Teatrem Maryjskim w Petersburgu – z Katalonii są realizatorzy, grupa La Fura dels Baus, z Petersburga – szef muzyczny spektaklu Walery Gergijew. Odbyły się niestety tylko trzy przedstawienia.

Wieczór mógł zadowolić miłośnika opery (dzięki poziomowi muzycznemu) i ubawić miłośników gatunku fantasy (dzięki zabiegom reżysersko-scenograficznym).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną