Recenzja spektaklu: "Komediant", reż. Waldemar Śmigasiewicz

Błazen
Więcej takich spektakli jak „Komediant”, a ludzie pokroju gospodarza nie będą mieli czego w teatrze szukać.
Anna Moskal, Kazimierz Kaczor i Michał Napiątek w „Komediancie”
Stach Leszczyński/PAP

Anna Moskal, Kazimierz Kaczor i Michał Napiątek w „Komediancie”

Waldemar Śmigasiewicz to jeden z tych reżyserów, których spektakle zapomina się natychmiast po wyjściu z teatru. Jakakolwiek sztuka trafi w jego ręce, efekt końcowy będzie taki sam: przedstawienie idealnie nijakie, wywołujące u widza rechot połączony z samozadowoleniem, że oto bezboleśnie odrobił lekcję z kultury. Takie były jego inscenizacje gombrowiczowskie – z powodu ich liczby reżyser uchodzi za „gombrowiczologa” – i wedle tej samej recepty powstał zrealizowany w warszawskim Powszechnym „Komediant” Bernharda.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną