Recenzja spektaklu: "Lenz", reż. Barbara Wysocka

Zimny jak śnieg
Spektakl jest zimny jak śnieg i jak zaspy śnieżne wciągający.
Zasypana pięknym sztucznym śniegiem scena z potężnym drzewem z boku jest rodzajem instalacji, w której aktorzy odgrywają swoisty koncert na trzy głosy
Robert Kowalewski/Agencja Gazeta

Zasypana pięknym sztucznym śniegiem scena z potężnym drzewem z boku jest rodzajem instalacji, w której aktorzy odgrywają swoisty koncert na trzy głosy

Co Barbarę Wysocką zainteresowało w noweli Büchnera o Jakobie Michaelu Reinholdzie Lenzu, XVIII-wiecznym prekursorze romantyzmu w Niemczech, autorze niedocenionych za życia sztuk „Żołnierze” i „Guwerner”? Narodziny choroby (u pisarza zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną)? Nadwrażliwość? Obsesja artysty tworzenia siebie na nowo i możliwie precyzyjnego opisu tego procesu? Obserwacja, że jego heroicznej walce ze światem i ze sobą samym towarzyszą dziecinne reakcje i potrzeba zwrócenia na siebie uwagi otoczenia?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną