Recenzja spektaklu: "Nowy Don Kiszot", reż. Natalia Kozłowska

Polskość z remizy strażackiej
Sztuka Fredry o młodym chłopcu szukającym przygód i sławy.
Możemy podziwiać drewnianą grę aktorów Polskiego (i to by było na tyle, jeśli chodzi o świeżość, którą dyrektor Andrzej Seweryn wpuszcza przez okna do teatru przy Karasia)
Andrzej Rybczyński/PAP

Możemy podziwiać drewnianą grę aktorów Polskiego (i to by było na tyle, jeśli chodzi o świeżość, którą dyrektor Andrzej Seweryn wpuszcza przez okna do teatru przy Karasia)

Dziełko Fredry „Nowy Don Kiszot” w reżyserii debiutantki Natalii Kozłowskiej. Słabsze w jego bogatym dorobku i nie bez przyczyn rzadko wystawiane – o młodym chłopcu szukającym przygód i sławy, zanim pozwoli się zamknąć w rolach przewidzianych przez społeczeństwo: szlachcica na zagrodzie, męża i ojca, zostało ubrane w konwencję komedii dell’arte, ale z rodzimym sznytem i urokiem wiejskiej remizy.

Zaczyna się od scenki pijaństwa – boki zrywać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną