Recenzja spektaklu: Krzysztof Pastor, muzyka: Henryk Mikołaj Górecki, "I przejdą deszcze..."

Taniec o historii
To nie pierwsze spotkanie Krzysztofa Pastora z muzyką Góreckiego.
Spektakl Pastora jest pięknym i wiele mówiącym obrazem
Andrzej Rybczyński/PAP

Spektakl Pastora jest pięknym i wiele mówiącym obrazem

Pierwszy spektakl dyrektora Polskiego Baletu Narodowego, zrealizowany specjalnie dla tego zespołu (wcześniej warszawscy tancerze powtarzali jego zagraniczne choreografie), musiał być spektaklem o Polsce. To nie pierwsze spotkanie Krzysztofa Pastora z muzyką Góreckiego; twórczość ta zresztą często wykorzystywana jest przez balet w różnych miejscach świata, choć kompozytor nie był tym zachwycony. Utwory, które Pastor wybrał tym razem – „Beatus vis”, „Quasi una fantasia” na orkiestrę smyczkową (wersja II Kwartetu smyczkowego), „Małe requiem dla pewnej polki” i ostatnia część „Salve, sidus Polonorum” – stały się tu Czasem Wspólnoty, Czasem Lęków, Czasem Klęski i Czasem Tęczy.

Nawiązania do naszej historii nie są dosłowne. Co ciekawe, w „I przejdą deszcze...” baletu nie postrzega się na pierwszym planie, lecz jako środek, który wraz z muzyką i innymi elementami inscenizacji służy do snucia opowieści. Mamy tu głównie taniec grup i tylko paru głównych protagonistów. Zapamiętujemy zwłaszcza parę Aleksandra Liaszenko–Paweł Koncewoj; gdy tancerka odchodzi w ogień pojawiający się na zaimprowizowanym ekranie (przejmujący efekt), wydaje się, że choreograf zinterpretował ową polkę z „Małego requiem” pisaną dużą literą. Tytuł wzięty z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego również znalazł egzemplifikację w postaci jednego z bohaterów obmywającego się w kurtynie wodnej. Takie dosłowności jednak nie rażą. Spektakl Pastora jest pięknym i wiele mówiącym obrazem.

Krzysztof Pastor, muzyka: Henryk Mikołaj Górecki, I przejdą deszcze..., Opera Narodowa

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj