Recenzja spektaklu: "Turandot", reż. Mariusz Treliński

Treliński znów w kolorach
Mariusz Treliński i Boris Kudlička częściowo wracają do stylistyki uprawianej we wcześniejszym okresie wspólnej działalności.
Minusem, i to dużym, jest dobór solistów pod względem wyglądu, nie głosu
Radek Pietruszka/PAP

Minusem, i to dużym, jest dobór solistów pod względem wyglądu, nie głosu

Cztery gwiazdki za muzyczną robotę włoskiego gościa, dyrygenta Carlo Montanaro, ale i za wyjście poza krąg banalnych wnętrz i rekwizytów. W nowej inscenizacji „Turandot” Mariusz Treliński i Boris Kudlička częściowo wracają do stylistyki uprawianej we wcześniejszym okresie wspólnej działalności: jest tu odważne operowanie przestrzenią sceny, swoisty estetyzm, ponownie pojawiają się barwy, inaczej niż w poprzednich, dość przygaszonych realizacjach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną