Recenzja spektaklu: "Mickiewicz. Dziady. Performance", reż. Paweł Wodziński

Konrad z pianą na ustach
Finalny obraz barierek sprzed Pałacu Prezydenckiego trąci banałem.
Ten spektakl to historia dwustu lat hodowli polskiego wykluczenia i resentymentów
Magdalena Hueckel-Śliwińska/Materiały prywatne

Ten spektakl to historia dwustu lat hodowli polskiego wykluczenia i resentymentów

Od namiotów w obozie dla uchodźców do barierek na Krakowskim Przedmieściu, czyli historia dwustu lat hodowli polskiego wykluczenia i resentymentów – oto sceneria i główny temat najnowszej realizacji „Dziadów”. Odprawiany przez obdartusów – którzy mogą być zarówno polskimi uchodźcami po powstaniu listopadowym w Paryżu, dzisiejszymi „obrońcami krzyża” koczującymi przed Pałacem Prezydenckim, jak i uciekinierami przed tunezyjską rewolucją na włoskiej Lampedusie – rytuał dziadów jest dziki i pełen okrucieństwa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną