Recenzja spektaklu: "Koriolan", reż. Gabriel Gietzky

Z napiętą żyłą
Przedstawienie Gabriela Gietzky’ego jest słabym echem „Tragedii rzymskich” Iva van Hove – hitu festiwali teatralnych.
Na zdj. Elżbieta Kępińska jako Volumnia i Mariusz Wojciechowski jako Menenius Agrippa
Andrzej Rybczyński/PAP

Na zdj. Elżbieta Kępińska jako Volumnia i Mariusz Wojciechowski jako Menenius Agrippa

Rozgrywany tuż po wybuchu seksafery z Dominique’em Strauss-Kahnem w roli głównej mógł być spektaklem o mechanizmie autodestrukcji noszonym w sobie przez niektórych polityków z pierwszych stron gazet, którzy przez butę czy ambicję stawiają się ponad prawem. Byłby przynajmniej świeży. Tymczasem przedstawienie Gabriela Gietzky’ego jest słabym echem „Tragedii rzymskich” Iva van Hove – hitu festiwali teatralnych, w tym wrocławskiego „Dialogu”, przed dwoma laty. „Koriolan” pokazuje współczesną politykę, która stała się medialnym spektaklem, z populizmem i hipokryzją jako nieodzownymi składnikami show, oraz człowieka, który się temu przeciwstawia i przegrywa (Sławomir Pacek w roli zbyt dużej, podobnie jak noszony przez niego garnitur). Broni się tylko Szekspir.

William Szekspir, Koriolan, reż. Gabriel Gietzky, Teatr Powszechny w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj