szukaj
Recenzja spektaklu: "Poczekalnia.0", reż. Krystian Lupa+kreacja zbiorowa
Poczekalnia
Reżyser, jak to ma ostatnio w zwyczaju, bez taryfy ulgowej portretuje m.in. siebie.
Ten spektakt to czysta, brutalna i bolesna (zarówno dla twórców, jak i widzów) prawda o aktorze, człowieku i cywilizacji, którą tworzy
Paweł Kozioł/Reporter

Ten spektakt to czysta, brutalna i bolesna (zarówno dla twórców, jak i widzów) prawda o aktorze, człowieku i cywilizacji, którą tworzy

To miało być niezwykłe wydarzenie. Krystian Lupa – najodważniejszy i najbardziej nowatorski polski reżyser – i Dorota Masłowska – najgłośniejsza polska (dramato-)pisarka z własnym spojrzeniem na świat i oryginalnym językiem – tworzą wraz z improwizującymi aktorami wrocławskiego Polskiego, jednego z najlepszych zespołów aktorskich w kraju, przedstawienie, które jest jednym z głównych punktów Europejskiego Kongresu Kultury. Okazało się jednak, że Masłowska od pracy z aktorami na próbach woli pracę z komputerem i własną wyobraźnią. Lupa został więc sam z aktorami. Efektem tej przymusowej sytuacji są szkice, wprawki i etiudy do spektaklu, którego nie ma.

Jest grupa pasażerów pociągu: starzejące się skłócone małżeństwo, starsza zagubiona pani, pijana dziennikarka, studenci szkoły teatralnej wracający z wycieczki do Auschwitz i młody mieszkaniec Oświęcimia. Wysiedli na przypadkowej stacji, pociąg ruszył, oni zostali na odrapanym dworcu w środku nocy. Widać ogromną i uczciwą pracę – aktorów i reżysera – włożoną w stworzenie poszczególnych scen. Sama czysta, brutalna i bolesna (zarówno dla twórców, jak i widzów) prawda o aktorze, człowieku i cywilizacji, którą tworzy, z niespełnieniem, kompleksami, wstydami, agresją wobec siebie samego i innych jako budulcem. Problem w tym, że sporo tu materiału, który lepiej wykorzystany mogliśmy zobaczyć we wcześniejszych spektaklach Lupy. Reżyser, jak to ma ostatnio w zwyczaju, bez taryfy ulgowej portretuje także siebie. Tym razem w postaciach dwóch domorosłych grafficiarzy, którzy podjudzają przyjezdnych, prowokują do odsłonięcia się. Na końcu jednak również oni zostają pozbawieni wygodnej pozycji obserwatorów i skompromitowani, zaś kiedy przyjezdni wyjadą, zostają w dworcowym zawieszeniu, czekając na nowych aktorów dla swoich społeczno-artystycznych eksperymentów. I tyle o tym spektaklu – dla aktorów Polskiego to doskonała lekcja, którą mogą wykorzystać w przyszłości, dla Lupy i jego widzów – poczekalnia.

Poczekalnia.0, reż. Krystian Lupa+kreacja zbiorowa, Teatr Polski we Wrocławiu

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj